
Pierwszy portfel akcji łatwo zbudować w aplikacji brokera, ale znacznie trudniej zbudować go dobrze. Sam zakup kilku znanych spółek nie wystarczy. Potrzebujesz zasad, które odpowiedzą na cztery pytania: co kupować, ile przeznaczyć na jedną spółkę, kiedy dokupować i kiedy sprzedać.
W tym poradniku przejdziemy przez cały proces od początku. Nie znajdziesz tu listy „pewnych” akcji ani obietnic szybkiego zysku. Zamiast tego otrzymasz prosty plan, który pomoże Ci stworzyć portfel dopasowany do własnego budżetu, czasu i odporności na spadki.
Portfel akcji to wszystkie spółki giełdowe, których akcje posiadasz. Każda z nich ma określony udział w całym portfelu. Jeśli zainwestujesz 10 000 zł, z czego 2 000 zł w jedną firmę, jej udział wyniesie 20%.
To ważniejsze, niż może się wydawać. Wynik portfela zależy nie tylko od tego, czy wybierzesz dobre spółki, ale również od tego, jak rozłożysz między nimi pieniądze. Nawet atrakcyjna firma może stać się zbyt dużym ryzykiem, jeżeli przeznaczysz na nią większość kapitału.
Dobrze zbudowany portfel nie ma zapewnić zysku w każdym miesiącu ani ochronić Cię przed wszystkimi spadkami. Jego zadaniem jest ograniczenie skutków błędu dotyczącego pojedynczej spółki, branży albo rynku oraz umożliwienie długoterminowego udziału we wzroście firm.
Inwestowanie powinno zaczynać się przed otwarciem rachunku maklerskiego. Najpierw sprawdź, czy pieniądze, które chcesz przeznaczyć na akcje, rzeczywiście mogą pracować przez wiele lat.
Nie inwestuj na giełdzie pieniędzy przeznaczonych na najbliższe wydatki, podatek, wkład własny potrzebny za rok albo awaryjną naprawę samochodu. Kurs akcji może spaść dokładnie wtedy, gdy będziesz potrzebować gotówki. Sprzedaż wymuszona przez nagły wydatek często oznacza realizację straty w najgorszym momencie.
Przed rozpoczęciem inwestowania warto więc:
Poduszka finansowa nie powinna być trzymana w akcjach. Ma być dostępna wtedy, gdy jej potrzebujesz, niezależnie od sytuacji na giełdzie.
Akcje są przeznaczone przede wszystkim dla osób, które mogą zaakceptować duże wahania wartości i mają długi horyzont. Kilkuletni wzrost rynku nie jest gwarantowany, a słabszy okres może trwać znacznie dłużej, niż początkujący inwestor zakłada.
Zapisz konkretny cel i termin. „Chcę zarobić na giełdzie” nie jest planem. Znacznie lepiej brzmi: „Buduję kapitał na przyszłość przez co najmniej 15 lat i co miesiąc inwestuję 800 zł”. Taki zapis pomaga później ocenić, czy wybrana strategia rzeczywiście pasuje do celu.
Jeśli pieniądze będą potrzebne za dwa lub trzy lata, stuprocentowy portfel akcji może być zbyt ryzykowny. W takim przypadku część kapitału może wymagać spokojniejszych instrumentów, na przykład depozytów lub obligacji skarbowych.
Wyobraź sobie, że wartość portfela spada z 20 000 zł do 14 000 zł. Czy nadal byłbyś w stanie trzymać akcje i realizować plan? A może zacząłbyś sprzedawać, żeby zatrzymać dalsze straty?
Odpowiedź na to pytanie jest ważniejsza niż deklaracja, że „akceptujesz ryzyko”. Na giełdzie spadek nie jest liczbą w ankiecie, ale realną zmianą wartości Twoich oszczędności. Jeśli duże wahania nie pozwalają Ci spokojnie funkcjonować, zmniejsz część akcyjną całego portfela albo zacznij od mniejszej kwoty.
Kupując akcje jednej firmy, stajesz się jej akcjonariuszem. Wynik inwestycji zależy wtedy między innymi od sprzedaży, kosztów, zadłużenia, decyzji zarządu, konkurencji i ceny, którą zapłaciłeś za akcje.
ETF akcyjny jest natomiast funduszem notowanym na giełdzie, który może posiadać dziesiątki, setki albo tysiące spółek. Jednym zakupem uzyskujesz więc znacznie szersze rozłożenie ryzyka. Więcej na temat obu rozwiązań przeczytasz w porównaniu akcje czy ETF.
Samodzielny portfel akcji ma sens, jeżeli:
ETF może być lepszym punktem wyjścia, jeżeli zależy Ci przede wszystkim na prostocie, nie chcesz analizować wyników poszczególnych spółek albo inwestujesz niewielkie kwoty. Możliwe jest też połączenie obu metod: szeroki ETF tworzy podstawę portfela, a mniejsza część jest przeznaczona na samodzielnie wybrane akcje.
To podejście bywa nazywane portfelem bazowym z częścią aktywną. Nazwa nie jest jednak najważniejsza. Liczy się to, że pojedynczy błąd przy wyborze spółki nie decyduje wtedy o wyniku wszystkich oszczędności.
Portfel akcji nie musi być całym Twoim portfelem inwestycyjnym. Możesz jednocześnie posiadać gotówkę, obligacje, ETF-y, złoto albo inne aktywa. Zanim wybierzesz pierwszą firmę, ustal więc, jaka część wszystkich inwestowanych pieniędzy ma trafić do akcji pojedynczych spółek.
Nie istnieje jedna prawidłowa proporcja. Zależy ona między innymi od wieku, celu, sytuacji finansowej, horyzontu i reakcji na spadki. Im większy udział akcji, tym większych wahań wartości trzeba się spodziewać.
Możesz przyjąć prostą zasadę: część akcyjna nie powinna być większa, niż jesteś w stanie utrzymać podczas poważnego spadku rynku. Jeżeli w praktyce sprzedałbyś wszystko po przecenie, początkowy udział akcji był zbyt wysoki.
Akcje kupuje się przez rachunek maklerski. Nie wybieraj go wyłącznie na podstawie reklamy o zerowej prowizji. Sprawdź cały koszt i zakres usługi.
Przy porównywaniu brokerów zwróć uwagę na:
Pomocne będzie także porównanie jak wybrać brokera.
Dla osoby budującej długoterminowy portfel ważny jest zakup akcji bez dźwigni finansowej. Kontrakty CFD nie dają takiej samej ekspozycji jak zwykłe posiadanie akcji i mogą wiązać się z dodatkowymi kosztami oraz znacznie wyższym ryzykiem. Nie są potrzebne do realizacji opisanej tu strategii.
Na zwykłym rachunku dochód ze sprzedaży akcji rozlicza się co do zasady w PIT-38. Stawka podatku od dochodów kapitałowych wynosi 19%. Dochód jest różnicą między przychodem ze sprzedaży a kosztami, do których mogą należeć cena zakupu i prowizje.
IKE i IKZE mogą dawać korzyści podatkowe, ale działają na innych zasadach i są przeznaczone do długoterminowego oszczędzania emerytalnego. Przed wyborem sprawdź warunki wypłaty, limit wpłat, ofertę instrumentów i opłaty. Nie każdy rachunek maklerski występuje w wersji IKE lub IKZE.
Początkujący często zaczyna od pytania: „Które akcje kupić?”. Lepsze pytanie brzmi: „Jakich spółek szukam i jakich nie chcę mieć w portfelu?”.
Na początku zawęź rynek. Możesz analizować wyłącznie firmy:
Nie musisz ograniczać się do Polski, ale inwestowanie za granicą dodaje nowe elementy: walutę, zagraniczne podatki od dywidend, inne godziny handlu i czasem trudniejsze rozliczenie podatkowe. Z drugiej strony ograniczenie portfela wyłącznie do GPW oznacza silne uzależnienie wyniku od jednego kraju i struktury jego rynku.
Dobrym rozwiązaniem jest rozpoczęcie od rynku, który znasz, i stopniowe poszerzanie zakresu. Nie kupuj zagranicznej spółki tylko dlatego, że jej marka jest popularna. Rozpoznawalny produkt nie oznacza automatycznie atrakcyjnej inwestycji.
Nie trzeba być zawodowym analitykiem, aby odrzucić znaczną część ryzykownych pomysłów. Na początek przejdź przez kilka podstawowych obszarów.
Powinieneś umieć w dwóch lub trzech zdaniach wyjaśnić:
Jeśli nie potrafisz tego zrobić po przeczytaniu raportu rocznego i prezentacji spółki, prawdopodobnie nie rozumiesz jeszcze biznesu na tyle dobrze, aby ocenić jego ryzyko.
Rosnący kurs nie zastępuje wyników finansowych. Zobacz, jak w kilku ostatnich latach zmieniały się:
Jednorazowy dobry rok może wynikać ze sprzedaży majątku, korzystnych cen surowców albo innego zdarzenia, które się nie powtórzy. Porównuj więc kilka okresów i czytaj objaśnienia zarządu.
Zwróć też uwagę na rozwodnienie. Jeżeli spółka regularnie emituje nowe akcje, udział dotychczasowego akcjonariusza w firmie może się zmniejszać, nawet gdy działalność rośnie.
Dług nie jest automatycznie czymś złym. Może finansować rozwój, przejęcie albo budowę nowych mocy produkcyjnych. Problem pojawia się wtedy, gdy firma nie jest w stanie wygodnie obsługiwać odsetek i spłat albo gdy zadłużenie rośnie szybciej niż jej zdolność do generowania gotówki.
Porównaj zadłużenie z gotówką, wynikiem operacyjnym i przepływami pieniężnymi. Sprawdź terminy zapadalności oraz to, czy firma nie narusza warunków umów kredytowych. Pamiętaj również, że bezpieczny poziom długu wygląda inaczej w banku, firmie handlowej i przedsiębiorstwie przemysłowym.
Sprawdź, czy zarząd realizował wcześniejsze zapowiedzi, jak komunikuje słabsze wyniki i w jaki sposób wykorzystuje kapitał. Ważne są też transakcje z podmiotami powiązanymi, wynagrodzenia, emisje akcji i zakupy dokonywane przez osoby zarządzające.
W spółce kontrolowanej przez jednego akcjonariusza warto ocenić, czy interes mniejszościowych właścicieli jest odpowiednio chroniony. W spółce bez dominującego właściciela zwróć uwagę na system kontroli zarządu.
Dobra firma może być złą inwestycją, jeśli kupisz ją zbyt drogo. Z kolei niska cena akcji nie oznacza, że spółka jest tania. Akcja kosztująca 5 zł może być przewartościowana, a akcja kosztująca 500 zł — niedowartościowana. Sama cena jednej sztuki niczego nie rozstrzyga.
Do podstawowej oceny możesz wykorzystać między innymi relację ceny do zysku, wartości księgowej, sprzedaży lub przepływów pieniężnych. Żaden wskaźnik nie działa jednak w oderwaniu od branży, tempa wzrostu, jakości wyników i zadłużenia. Porównuj firmę z jej własną historią oraz rzeczywistymi konkurentami.
Nie kupuj pierwszej firmy od razu po przeczytaniu pozytywnej wiadomości. Najpierw utwórz listę obserwacyjną. Przy każdej spółce zapisz:
Taki krótki zapis jest Twoją tezą inwestycyjną. Nie musi zajmować kilku stron. Powinien jednak pozwolić po roku sprawdzić, czy spółka rozwija się zgodnie z założeniami, czy jedynie próbujesz usprawiedliwić spadający kurs.
Oddziel też decyzję o firmie od decyzji o cenie. Możesz uznać przedsiębiorstwo za bardzo dobre, a jednocześnie stwierdzić, że jego akcje są obecnie zbyt drogie.
Dywersyfikacja polega na takim rozłożeniu pieniędzy, aby problem jednej inwestycji nie zniszczył całego portfela. KNF zwraca uwagę, że różnicowanie składników portfela może ograniczać ryzyko związane z pojedynczym instrumentem. Nie usuwa jednak ryzyka całego rynku — podczas szerokiej bessy wiele spółek może spadać jednocześnie.
Nie istnieje magiczna liczba akcji odpowiednia dla każdego. Portfel dwóch lub trzech firm jest jednak bardzo skoncentrowany. Z kolei kilkadziesiąt spółek może być trudnych do rzetelnego analizowania i zaczyna przypominać własnoręcznie zbudowany fundusz indeksowy.
Dla początkującego praktycznym punktem wyjścia może być docelowo około 8–12 spółek, pod warunkiem że są rozłożone między różne branże i żadna nie dominuje nad całym portfelem. To przykład organizacji portfela, a nie uniwersalna recepta. Przy małym kapitale lepiej zacząć od mniejszej liczby pozycji i rozbudowywać je stopniowo albo oprzeć podstawę portfela na ETF-ie.
Możesz ustalić własne limity, na przykład:
Te wartości nie są prawem rynku. Ich zadaniem jest ochronić początkującego przed sytuacją, w której jeden pomysł inwestycyjny staje się zakładem o większość oszczędności.
Uważaj również na pozorną dywersyfikację. Posiadanie pięciu banków nadal oznacza silną ekspozycję na jedną branżę. Podobnie kilka firm wydobywczych może reagować na ten sam surowiec, kurs walutowy i etap cyklu gospodarczego.
Najprostszy wariant to podobny udział każdej spółki. Przy dziesięciu firmach każda docelowo stanowiłaby około 10% portfela. Takie podejście jest łatwe do kontrolowania i nie wymaga dokładnego przewidywania, która spółka okaże się najlepsza.
Możesz też różnicować udziały według jakości i ryzyka, ale początkujący powinien robić to ostrożnie. Przekonanie, że jedna firma jest „pewniakiem”, nie uzasadnia przeznaczenia na nią połowy pieniędzy.
Przy ustalaniu wielkości pozycji uwzględnij:
Pozycja może urosnąć powyżej początkowego limitu, gdy kurs mocno wzrośnie. Ustal wcześniej, czy w takiej sytuacji jedynie przestaniesz dokupować, czy częściowo ją zmniejszysz. Automatyczna sprzedaż każdej dobrze rosnącej spółki może pozbawiać portfel najlepszych inwestycji, ale całkowity brak limitów prowadzi do koncentracji.
Nie musisz inwestować całej kwoty jednego dnia. Jeśli dopiero uczysz się rynku, budowanie portfela przez kilka miesięcy ma dwie zalety: zmniejsza znaczenie jednego momentu zakupu i daje czas na poznanie własnych reakcji.
Możesz podzielić kapitał na transze i co miesiąc kupować jedną lub dwie spółki z przygotowanej listy. Jeżeli inwestujesz regularnie z wynagrodzenia, nowe wpłaty mogą służyć do uzupełniania pozycji, które są poniżej ustalonych udziałów.
Rozłożenie zakupów nie gwarantuje lepszego wyniku. Rynek może rosnąć, zanim zainwestujesz całość. Jest to jednak prosta metoda ograniczenia ryzyka emocjonalnego i błędu polegającego na zakupie całego portfela pod wpływem jednego okresu euforii.
W zleceniu z limitem określasz najwyższą cenę, jaką zgadzasz się zapłacić. Jeśli ustawisz limit kupna na 100 zł, zlecenie nie powinno zostać wykonane drożej. Może jednak pozostać niezrealizowane, jeżeli na rynku nie będzie odpowiedniej oferty.
Zlecenie PKC, czyli po każdej cenie, nie daje takiej kontroli. Jest realizowane po najlepszych dostępnych ofertach, czasem w kilku częściach i po różnych cenach. Ma ono pierwszeństwo realizacji, ale inwestor nie określa limitu.
Przy mniej płynnych akcjach różnica między najlepszą ofertą kupna i sprzedaży może być duża. Początkującemu zlecenie z limitem pomaga kontrolować maksymalną cenę transakcji.
Załóżmy, że inwestor ma 20 000 zł przeznaczone na długi termin i dodatkowo może dopłacać 1 000 zł miesięcznie. Poduszka finansowa jest już zbudowana, a pieniądze nie będą potrzebne w najbliższych latach.
Przykładowy plan może wyglądać tak:
To jedynie model pokazujący proces. Nie mówi, które akcje kupić ani nie gwarantuje określonego wyniku. Osoba z mniejszym kapitałem może rozpocząć od ETF-u i dwóch lub trzech spółek, a część aktywną powiększać wraz z wiedzą oraz kolejnymi wpłatami.
Kupno akcji jest początkiem, a nie końcem pracy. Nie oznacza to jednak, że trzeba codziennie obserwować notowania.
Dla inwestora długoterminowego ważniejsze od dziennej zmiany ceny są:
Ustal jeden dzień po publikacji wyników na aktualizację notatek. Dzięki temu ograniczysz pokusę reagowania na każdą wiadomość i komentarz w mediach społecznościowych.
Jeśli jedna branża ma zbyt mały udział, nie zawsze musisz sprzedawać pozostałe akcje. Przy regularnych wpłatach możesz kierować nowe środki do brakujących elementów portfela. Takie podejście ogranicza liczbę transakcji, prowizje i możliwe skutki podatkowe sprzedaży.
Raz lub dwa razy w roku odpowiedz na kilka pytań:
Przegląd nie musi kończyć się transakcją. Czasem najlepszą decyzją jest pozostawienie portfela bez zmian.
Cena niższa od ceny zakupu sama w sobie nie jest wystarczającym powodem do sprzedaży. Podobnie wzrost kursu nie oznacza automatycznie, że trzeba realizować zysk. Decyzja powinna wynikać z przyczyn biznesowych i zasad portfela.
Sprzedaż może być uzasadniona, gdy:
Nie trzymaj stratnej inwestycji wyłącznie po to, aby „wyjść na zero”. Rynek nie zna Twojej ceny zakupu. Z drugiej strony nie sprzedawaj tylko dlatego, że kurs chwilowo spadł. Sprawdź, czy zmieniła się wartość biznesu, czy jedynie jego bieżąca wycena na giełdzie.
Wysoka historyczna stopa zwrotu wygląda przekonująco, ale może oznaczać, że dobre informacje są już zawarte w cenie. Zanim kupisz popularną spółkę, sprawdź jej wyniki, wycenę i oczekiwania rynku.
Znaczenie ma wartość całej spółki oraz jej relacja do wyników, a nie nominalna cena pojedynczej akcji. Liczba wyemitowanych akcji może być zupełnie inna w dwóch porównywanych firmach.
Pewność inwestora nie zmniejsza ryzyka biznesowego. Nawet firma o dobrej historii może popełnić błąd, stracić klienta, zostać objęta nowymi regulacjami albo paść ofiarą oszustwa.
Każdy zakup i sprzedaż mogą generować prowizję, spread, koszt przewalutowania oraz konsekwencje podatkowe. Częste zmiany utrudniają również ocenę, czy strategia rzeczywiście działa.
Bez zapisanej tezy łatwo zmieniać argumenty po fakcie. Gdy kurs rośnie, inwestor przypisuje sukces swojej analizie. Gdy spada, zaczyna mówić, że od początku była to inwestycja „na wiele lat”.
Dokupienie przecenionej dobrej spółki może mieć sens, ale dokładanie pieniędzy do pogarszającego się biznesu jedynie zwiększa stratę. Przed dokupieniem wykonaj analizę od nowa, jakbyś nie posiadał jeszcze tych akcji.
Dźwignia pozwala otworzyć pozycję większą od posiadanego kapitału, ale powiększa także straty. Początkujący nie potrzebuje jej do zbudowania długoterminowego portfela akcji.
Tak, ale mały kapitał wymaga prostszego podejścia. Jeśli inwestujesz po kilkaset złotych, minimalna prowizja może stanowić duży procent transakcji. Wysoka cena jednej akcji może też utrudnić utrzymanie zakładanych proporcji.
Możliwe rozwiązania to:
Nie zwiększaj ryzyka tylko dlatego, że kwota jest niewielka. Portfel złożony z jednej spekulacyjnej spółki nie staje się bezpieczny dlatego, że zainwestowałeś w niego 500 zł.
Dobry pierwszy portfel nie musi być skomplikowany. Powinien być przede wszystkim zrozumiały dla właściciela. Musisz wiedzieć, dlaczego posiadasz każdą spółkę, jakie ryzyko podejmujesz i co sprawi, że zmienisz decyzję.
Nie zaczynaj od poszukiwania akcji, która „da najwięcej zarobić”. Zacznij od uporządkowania finansów, określenia celu i stworzenia prostych reguł. Dopiero później wybierz rachunek, spółki oraz tempo zakupów.
Jeśli nie masz czasu na analizowanie firm albo dysponujesz niewielkim kapitałem, szeroki ETF może być rozsądniejszą podstawą portfela niż kilka przypadkowych akcji. Samodzielny wybór spółek warto traktować jako świadomą strategię wymagającą pracy, a nie szybszą drogę do ponadprzeciętnych zysków.
Pamiętaj, że każda inwestycja w akcje wiąże się z ryzykiem utraty części kapitału. Nawet staranna analiza i szerokie rozłożenie środków nie gwarantują zysku.